Zakończenie Sezonu Żeglarskiego 2017

Dodał
Aktualizacja: Październik 4, 2017
IMG_1517

Po kilku latach wracamy na legendarny szlak kanałów mazurskich. Dzieje budowy kanałów to ułamek historii tych ziem, Polski, Litwy, Prus, Zakonu Krzyżackiego a w teraźniejszości m. in. niemały wątek historia polskiego żeglarstwa. W zaproszeniach do zwiedzania Mazur przytaczałem słowa Maxa Toeppena z przedmowy do Historii Mazur (1870 r) „Nie znajdziemy zapewne pomiędzy Renem a nurtami Niemna: krainy, która wiodłaby życie w takiej izolacji jak Mazury, toteż cywilizacyjnie obszar ten pozostawał w tyle za szczęśliwiej położonymi ziemiami. Więcej też niż gdzie indziej zachowało się tutaj śladów dawnych kultur w wierze, języku, obyczajach i zwyczajach. Stało się tak dlatego, że na Mazurach dłużej niż na innych terenach siły przyrody władały losami tamtejszych mieszkańców. I chyba też nigdzie, poza Mazurami  w historii niemieckiego czy słowiańskiego kraju nie da się, dokładniej prześledzić tak długotrwałych zmagań natury i cywilizacji. Mazury zajmują przy tym obszar na granicy ziem zamieszkanych przez ludność niemiecką i słowiańską. Znalazły się wcześniej pod niemieckim panowaniem, ale też od dawna zaludnione były przez Polaków. W całej ich przeszłości obserwujemy zarazem i walkęi zgodne współżycie obydwu narodowości. Wszystko to wspaniale wzbogaca dzieje tej krainy.” Od czasów opisywanych przez Toeppena mija prawie następne 150 lat historii burzliwych dziejów Mazur. Powojenne losy ludności mazurskiej dopiero od niedawna stały się w Polsce przedmiotem badań. Nadal jednak niewiele wiemy o wydarzeniach wcześniejszych, które ukształtowały mazurską społeczność w sposób znajdujący swoje odbicie i w naszym stuleciu. O stworzeniu polskiej historiografii dotyczącej Mazur możemy mówić dopiero w odniesieniu do okresu po 1945 roku, kiedy wskutek włączenia tych ziem w granice Polski otworzyły się możliwości penetracji obszarów niemal całkowicie pod wzglądem naukowym zaniedbanych. Przyczyną zwiększonej aktywności historyków była chęć nadrobienia zapóźnień, choćby w stosunku do innych regionów dawnej dzielnicy pruskiej, oraz konieczność polemiki z przemilczeniami czy tendencyjnymi opracowaniami niemieckimi. W naszych wędrówkach możemy obserwować i oceniać wszystkie zmiany, ale ważne jest to, że każdy wędrowiec bez względu na narodowość czy światopogląd może spokojne wędrować po tej pięknej krainie. (przyp. M.W.)

Każdy doświadczony żeglarz przepłynął nie jeden raz ten niezapomniany szklak kanałów, teraz zakłócany przez hałas silników, a jeszcze niedawno cichy i urozmaicony burłaczonymi lub pagajującymi  jachtami. Nasza tegoroczna przygoda zaczyna się od Giżycka. Mieście założonym na plemiennym terytorium pruskich Bartów. A dzisiaj nazwane letnią stolica Mazur. Z wieloma zabytkami. Dawniej Lec, następnie Łuczany, obecnie Giżycko – dla uczczenia piewcy polskości tych ziem Gustawa Gizewiusza. Wyruszamy z Ekomariny przez jezioro Niegocin na południe. Niegocin powitał nas spacerowym wiatrem i od czasu do czasu malutkim deszczem. Po prawej stronie w oddali mijamy założoną w XIV wieku polską wieś Wilkasy. Lekko deszczyk przestaje padać i na jez. Bocznym jest przyjemniej, bo wodę mamy tylko pod jachtami. Po lewej stronie mijamy Rydzewo – wieś założoną przez rodzinę Rydzewskich  w 1526r, z barokowym kościołem z XVI w., po prawej Bogaczewo – polską wieś założoną ok. 1520 r.
Po niedługim czasie Kanał Kula długości 110 m. Kładzenie masztu, oglądamy wyremontowany pierwszy kanał na naszej drodze. Tu znajduje się dział wód: na północ od mostu płyną wody jezior i kanałów w kierunku rzeki Pregoły, na południe od mostu w kierunku Wisły. A w pobliżu na półwyspie umocnienia  z okresu I wojny światowej.Wpływamy na największe na tym szlaku bardzo malownicze jezioro Jagodne  z zatokami jeziorem Szymoneckim i Górkłem z krótkim kanałem i jez. Jędzelek, które jest rezerwatem ptactwa. Po prawej stronie jeziora letniskowa wieś Kozin a po lewej wieś Jagodne. Dopływamy do wysp i po prawej stronie mijamy wieś Prażmowo. Z tego miejsca możemy żeglować biorąc namiar na widoczną w oddali wieże kościoła we wsi Szymonka. Wpływamy w kanał Szymoński. Kanał dł. 2360 m budowano w latach 1765 – 1772, po przepłynięciu pod mostem możemy obejrzeć po prawej stronie na zakręcie kanału pozostałości umocnień z frontów I wojny światowej,  po prawej zabudowania przysiółka Heidebrug  kiedyś z pałacem właścicieli, teraz tylko pozostałości parku  i zabudowania czworaków. Po kilkuset metrach wpływamy na jeziorko Szymon powstałe z zalania podczas budowy kanałów depresji międzyjeziornej. Z jeziora widać po zachodniej stronie zabudowania historycznej wsi Mioduńsk i pałacyk dawnych właścicieli, po lewej wieś Szymonka i znów kanał zwany Mioduńskim dł. 1920 m., który doprowadza nas do jeziorka Kotek Wielki, a nad nim położoną cichą przystań  Zielony Gaj i zabudowania po folwarku.  Przepływamy pod mostem drogowym Ryn – Mikołajki i dalej kanałem Grunwaldzkim lub Leleckim dł. 470 m, dopływamy do jeziora Tałtowisko.  Długie rynnowe jezioro położone prawie w poprzek kanałów. Często omijane przez żeglarzy – a tyle tu świetnych miejsc postojowo – ogniskowych i trzy ciche mariny. Płynąc kanałami mogliśmy zaobserwować, że aura nam sprzyja,  mamy coraz więcej słońca. Zapowiadało to świetną zabawę w porcie Zanzibar w Skorupkach, przy ognisku i w tawernie przy dźwiękach gitar zespołu szantowego. Zabawa trwała do późnej nocy, a rano pobudka i regaty.  Bosman przystani ze Sławkiem, Komandorem regat przygotowali boje regatowe. Komisja rozsiadła się w dogodnym miejscu na pomoście, uderzenie w dzwon i ruszyli. Przy słonecznej pogodzie i wietrze ok. 3ºB lub troszkę więcej, rozpoczęła się piękna sportowa walka o jak najlepsze miejsce. Szybko  zaliczono dwa biegi. Komisja regatowa po sprawdzeniu wyników ogłosiła:

I    miejsce kol. Sternik Krzysztof Truchanowicz wraz  z załogą  Energa Gdańsk

II   miejsce kol. Sternik  Sławomir Wyderko wraz  z załogą  SKT „S”

III    miejsce kol. Sternik    Mariusz Adamek wraz  z załogą  Lubliniec

IV  miejsce kol. Sternik   Adam Nowodworskiwraz  z załogą Energa Gdańsk

V   miejsce kol. Sternik   Henryk Wesołowski wraz  z załogą  SKT „S”

VI/VII miejsce exe quo kol. Sternicy z załogami Robert Bromke , Maciej Sikora „Mercedes” Warszawa

Po regatach wypływamy na szlak z jez. Tałtowisko, kanałem Tałckim (Talteńskim) dł. 1620 m wpływamy na jez. Tałty płyniemy w kierunku Rynu. Jest piękna żeglarska pogoda słońce i wiatr, jez. Rynskie wita nas bajkowym widokiem, zamkiem krzyżacki oraz licznymi zabytkami wkomponowanymi w panoramę miasta. Zawijamy do portu Bocianie Gniazdo (dawne „Wichrowe Wzgórza„). Wieczorem przy ognisku gratulacje, wręczenie pucharów i dyplomów dla sterników i ich załóg, drobne upominki, karkówka z ogóreczkiem przygotowanym przez Asię i tańce w tawernie przy szantach. Niedzielny poranek budzi nas pięknym słońcem. Jeszcze tylko tradycyjne uderzenie w dzwon, opuszczenie bandery, uroczyste słowa Komandora o zakończeniu  sezonu żeglarskiego naszego Stowarzyszenia.

Do zobaczenia na imprezach w2018 r

Marek Wardziak

Ps. Tegoroczna relację z naszej imprezy napisałem inaczej niż poprzednie. Chciałem pokazać trochę historii, krajoznawstwa i dobrej żeglarskiej zabawy, ze względu że na naszej imprezie były osoby, które pierwszy raz płynęły szlakiem kanałów. Relacja ułatwi zapamiętanie szczegółów szlaku, przypomni nasze wesołe twarze, atmosferę imprezy i trudności na szlaku. Życzę miłych wspomnień i zapraszam na następne spotkania pod żaglami.

M.W.

Galeria zdjęć: